Michael Redd żegna się z NBA

redd3

Nie był to zawodnik o którym mówiłoby się tak wiele jak chociażby o Kobe Bryancie czy Carmelo Anthonym. Nikt jednak nie zaprzeczy, że jego popisy strzeleckie robiły naprawdę duże wrażenie. Niech za dowód dla tych słów będzie fakt, że jego rekord to 57 punktów w spotkaniu przeciwko Utah Jazz w 2006r. Co prawda mecz zakończył się porażką jego drużyny, ale tak to już bywa gdy występuje się w Milwaukee.

Na początku nic nie zwiastowało takiego rozwoju młodego rzucającego obrońcy. Bucks wybrali go dopiero z 43 numerem w 2000. Nikt nie oczekiwał od niego stania się kluczowym zawodnikiem. Ba. Nikt nie widział w nim nawet 6-7 gracza w rotacji. W pierwszym sezonie zagrał w zaledwie 6 meczach. Po części przez kłopoty zdrowotne. W drugim sezonie było o niebo lepiej. Wystąpił w 67 spotkaniach, 8 zaczynając w pierwszym składzie. Jego zdobycze punktowe wyniosły średnio 11.2 pkt na mecz, trafiając życiwoe 44% zza łuku. Jednak prawdziwą wielkość zaczął pokazywać w sezonie 2003/2004. Wystąpił we wszystkich 82 meczach sezonu zasadniczego, rzucając średnio 21.7 pkt. Nie był to jednak jego najlepszy pod względem strzeleckim sezon. W 2006/2007 rzucał 26.7 pkt, ale wystąpił w zaledwie 53 spotkaniach. Mimo wszystko był niezwykle przydatny dla swojej drużyny.

W NBA nigdy nie odniósł większego sukcesu drużynowego. Nigdy nie doszedł z drużyną nawet do Finałów Konferencji. Co innego jeśli chodzi o kadrę USA, której był reprezentantem podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008r. Amerykanie siegneli wtedy po złoto. Poza tym Michael Redd raz wystąpił w All-Star Game.

Zdrowie, a w szczególności kolana nie pozwoliły mu na dalszy rozwój, a klubowi na budowaniu zespołu wokół niego. W sezonie 2008/2009 wystąpił w tylko 33 meczach, rok później 18, a dwa lata – 10. W ostatnim z tych lat notował 4.4 pkt i został wytransferowany do Phoenix Suns. O opiece medycznej tego zespołu krążą zasłużone legendy. Redd został postawiony na nogi, i w swoim ostatnim sezonie wystąpił w 53 spotkaniach rzucając 8.2 pkt, grając u boku m.in. Marcina Gortata.

Mimo wszystko po wygaśnięciu kontraktu, żaden klub nie był zainteresowany jego usługami. Michael Redd postanowił więc zakończyć karierę przed kilkoma dniami. Był strzelcem wybitnym, któremu zabrakło dwóch rzeczy aby odnieść większy sukces. Zdrowia i naprwadę silnej drużyny. Na koniec link do jego wyczynów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s